Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki
Zespół Szkół w Modliborzycach

O początkach działalności Ochotniczej Straży Pożarnej w Modliborzycach

Utworzono dnia 05.05.2021

O początkach działalności Ochotniczej Straży Pożarnej w Modliborzycach

 

Wstęp

 

Dzieje jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych na terenie gminy Modliborzyce są wciąż mało eksponowanym tematem. Poza ogólnymi wiadomościami, na temat działalności poszczególnych jednostek strażackich, zawartymi na stronach internetowych, trudno doszukać się obszerniejszych publikacji opisujących działalność i osiągnięcia konkretnych jednostek OSP. A jest to historia ciekawa, świadcząca o ludzkiej zaradności w sytuacjach zagrożenia i chęci niesienia pomocy potrzebującym. Ponadto jest to historia bliska każdemu czytelnikowi, bo któż nie należał do OSP, lub nie miał okazji podziwiać popisów sprawnościowych drużyn strażackich?

Dziś istnienie jednostek strażackich w każdej większej miejscowości jest sprawą oczywistą ale jeszcze 100 lat temu na terenie ówczesnej gminy Modliborzyce działała tylko jedna jednostka OSP. Stwierdzenie to nie jest pomyłką albowiem Wierzchowiska; miejscowość, w której zorganizowano „dworską” i „wiejską” straż pożarną; w latach dwudziestych XX w. nie wchodziła w skład gminy Modliborzyce.

Ochotnicza Straż Pożarna stała się „pokoleniową pasją” wielu rodzin. Wolscy, Zielińscy, Tomiłowie, Stachurcy, Małkowie….Te i wiele innych nazwisk przewija się w dokumentach dotyczących dawnej modliborzyckiej OSP; dodać trzeba: pasją mocno zaraźliwą bo kolejne sekcje druhów w modliborzyckiej gminie  powstały jeszcze przed 1939 rokiem.

W prezentowanym tu krótkim tekście skupiono się na przedstawieniu pierwszych dwóch dekad  istnienia zalegalizowanej przez władze ochotniczej straży pożarnej w Modliborzycach.  Przy czym w treści artykułu ograniczono się do prezentacji kilku wydarzeń, czy też jak kto woli epizodów z historii miejscowej straży, zdaniem autora, ciekawych i kluczowych.

Ta cenzura czasowa nie oznacza też, że przed rokiem 1913 nie powołano tu żadnej organizacji do walki z pożarami. Przeciwnie. Nawet przytoczone poniżej fakty świadczą o  tym, że na długo przed 1913 rokiem czyniono starania by zabezpieczyć się przed tego typu zdarzeniami losowymi lub chociażby zminimalizować ich skutki. Zagadnienie walki z pożarami przed powołaniem modliborzyckiej OSP należałoby to uznać za temat godny poruszenia w innej publikacji. Niemniej poniżej czytelnik znajdzie kilka informacji na ten temat.

Przeszłość OSP Modliborzyce nieznana lub może mało eksponowana. Ot kolejne zagadnienie z przeszłości Małej Ojczyzny, ważne, ciekawe i warte przypomnienia.

 

 

 

Zanim zaczęły działać Ochotnicze Straże Pożarne

 

Pożary nękały społeczeństwa od zawsze. Szczególnie dawały się we znaki miejscowościom o zwartej drewnianej zabudowie krytej strzechą lub gontem. W gminie Modliborzyce do końca XIX w. właściwie nie stosowano innego budulca niż drewno sosnowe. W 1860 roku, w posiadających prawa miejskie Modliborzycach, na 106 budynków tylko dwa były zbudowane z kamienia. Chociaż w tym przypadku naprawdę trudno jest mówić, że to miasteczko pod względem budownictwa było szczególne w tym regionie bo "Kazimierz, Lubartów, Krasnystaw, Chełm, Hrubieszów, Janów mają domy w rynkach murowane. Po przedmieściach zaś i bocznych ulicach, domy drewniane. Inne miasteczka zupełnie z drzewa zbudowane i stąd pochodzą pożary, jako skutek nie mylny przy budowach drewnianych"[1].

 Rewolucję budowlaną obszar Lubelszczyzny przechodził dopiero w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w. określaną jako "zrzucanie strzech" lub "zmieniamy oblicze naszej wsi"[2]. Bardziej ognioodporny budulec na masową skalę zastosowano więc w tym rejonie dopiero przed kilkudziesięciu laty od chwili obecnej. W zasadzie trudno się temu dziwić bo sosna (szczególnie w gminie Modliborzyce) była tanim i ogólnodostępnym materiałem budowlanym a jednocześnie solidnym.

Jedna "gonna a do budowania zdatna" sosna kosztowała w XIX w. 2,25 rubla czyli ok. 15 złotych. Wyjątkowo dotkliwe dla Modliborzyc, Słupia i Dąbia okazały się pożary z lat 1814 i 1841, od tego czasu powszechne stały się ubezpieczenia budynków w Towarzystwie Ogniowym, przy czym koszt jednego budynku mieszkalnego[3] na terenie gminy Modliborzyce został oszacowany na 100 złotych polskich.[4] Znanym w całej okolicy "agentem ubezpieczeniowym" był dziedzic Lutego Antoni Feręzewicz działający "jako sprawdzony i obeznany ajent ubezpieczeniowy Towarzystwa Ubezpieczeń od Ognia Imperial"[5].

Ubezpieczenia jednak działają po fakcie i w żaden sposób nie zapobiegają nieszczęściu. Od profilaktyki zapobiegania służyli święty Florian, którego kult jest rozpowszechniony na terenie gminy Modliborzyce i święty Jan Nepomucen, którego kult rozpowszechnił na terenach Polski południowej. Problem jednak wciąż pozostawał: kto i jak ma gasić ogień gdy dojdzie do pożaru? Straże Ogniowe i Towarzystwa Ogniowe zaczęły powstawać jako legalne zrzeszenia w II połowie XIX w. Wcześniej w samej Warszawie tworzono Towarzystwa Ratunkowe od Ognia w 1800 czy Oddział Pożarny w Warszawie powstały w 1810 roku[6]. Lubelska Straż Ogniowa powstała 25 września 1873 roku a w Zamościu 30 czerwca 1882 roku. Były to organizacje społeczne, które na dofinansowanie władz początkowo nie mogły liczyć. Co więcej władze rosyjskie patrzyły na te organizacje podejrzliwie a w myśl „Ustawy normalnej straży ogniowych w Królestwie Polskim” poddano dokładnemu nadzorowi policyjnemu straże polskie, co miało przeciwdziałać wolnościowym dążeniom wśród polskich strażaków[7]. Dodać też trzeba, że Towarzystwa Ogniowe początkowo nie miały "dobrej prasy" czyli pisano i patrzono na te stowarzyszenia dość nieufnie. Jednym słowem początki zwykle są trudne.

 

Początki OSP Modliborzyce

 

"Od 1906 roku istniało w Modliborzycach nieformalne Towarzystwo Ogniowe, które miało za zadanie zwalczanie pożarów"[8]. Towarzystwo Ogniowe zakupiło nawet własny sprzęt do gaszenia pożarów (bosaki, tłumice oraz "sikawka ssąco- tłocząca systemu ogrodowo- taczkowego"), zakupiony za pieniądze zebrane ze składek mieszkańców osady. Przez cztery sezony sprzęt gaśniczy przetrzymywano "na rynku w pobliżu dzwonnicy pod gołym niebem"[9]. W 1909 roku powstał drewniany budynek, w którym zgromadzono posiadany sprzęt do walki z pożarami, ale również było to miejsce spotkań i zbiórek dla miejscowych strażaków.

Pierwsza zorganizowana i wyposażona jednostka strażacka w Modliborzycach została zorganizowana już  w 1910 roku. Aktywnymi członkami w pierwszym okresie działania Straży byli Tomiło Adam, Józef Wolski, Edward Szmit, Feliks Sarbicki[10]. W tym samym roku "wspólnymi siłami wybudowano drewniany budynek pełniący rolę garażu i miejsca spotkań jednostki strażackiej". Jeszcze w 1910 roku zwrócono się do gubernatora lubelskiego o wydanie oficjalnego zezwolenia na działalność Towarzystwa Ogniowego w Modliborzycach. Praktyką biurokracji carskiej było dłuższe zwlekanie z odpowiedzią na pisma obywateli, z reguły nie mniej niż kilkanaście tygodni do kilkunastu miesięcy. Procedurę można było oczywiście skrócić w myśl powtarzanej w XIX w anegdoty: "W zaborze pruskim łapówek nikt nie bierze. W Galicji bierze nie wiadomo kto. W Królestwie Polskim łapówki biorą wszyscy". W tym przypadku o dojściach i łapówkach dla urzędników nie mogło być mowy. Pozostawało jedynie cierpliwie czekać na odpowiedź. W tym przypadku modliborzyccy strażacy nie mieli szczęścia. Gubernator Jewgienij Wasylewicz Mienkin właśnie kończył swoje urzędowanie; dopiero w 1912 zastąpił Arkadij Kielepowski. Ostatecznie prośba została rozpatrzona pozytywnie a 18 maja 1913 dekretem asygnowanym przez gubernatora Arkadija Kielepowskiego[11], zezwolono na utworzenie i legalne działanie Towarzystwa Ogniowego w Modliborzycach.

Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej znacznie wzbogacono stan posiadanego sprzętu do walki z pożarami, bo oprócz wspomnianych rzeczy w 1916 roku na stanie inwentarza znajdowała się: "Ręczna sikawka sikawka tłocząca umieszczona w zbiorniku metalowym na podstawie z dwucalowych desek przymocowanej do drewnianych osi, smarowanych maźnią. Cztery dwukołowe beczkowozy do dostarczania wody na miejsce pożaru."[12] Pierwszym naczelnikiem i komendantem straży wybrano druha Edwarda Szmita "człowieka oddanego sprawie szkolenia swoich podkomendnych, ale brakowało mu zdolności panowania nad oddziałem i znajomości zasad przygotowania straży do sprawnego działania w czasie walki z ogniem"[13].

 Modliborzyce szczęśliwie ominęły działania wojenne związane z I bitwą kraśnicką. Natomiast w końcu czerwca 1915 wycofujący się Rosjanie podpalili "szkołę gdzie kwaterowali i kilka budynków w Modliborzycach"[14]. Jednym z tych budynków był wspomniany już budynek wybudowany na potrzeby miejscowej straży. Stacjonującym między jesienią 1914 roku a wiosną 1915 "Moskalom" służył jako stajnia dla koni. Carski garnizon, czy raczej oddział, stacjonujący w Modliborzycach nie sprawiał mieszkańcom problemów, było to zasługą dowodzącego tym oddziałem "moskiewskiego kapitana"[15]. Jednak najgorsze mogło nadejść w czerwcu 1915 roku. W myśl rozkazu gen. Mikołaja Iwanowa, potwierdzonego zarządzeniem gubernatora lubelskiego Ilji Stierligowa z dnia 7/20 czerwca 1915 roku[16] żołnierze rosyjscy stacjonujący na terenie miejscowości mieli za zadanie spalić zabudowania a ludność ewakuować na wschód. Przed losem przesiedleńców (bieżańców) ludność cywilną Janowa i Modliborzyc uchroniło szybkie natarcie 32 pułku Landwehry a przed rozprzestrzenieniem się pożaru osadę uchronili osadę miejscowi strażacy[17].

Ze względu na tę akcję i zapewne też wiele innych druhowie cieszyli się wśród społeczności Modliborzyc uznaniem. Jesienią 1916 roku "dla zmylenia czujności okupantów miejscowa organizacja POW urządziła przedstawienie pt. "Kościuszko w Petersburgu", z którego dochód przekazano na jedyną podówczas w okolicy miejscową Straż Pożarną"[18].

Jednak zaufanie społeczne nie załatwiało wszystkich problemów (a w szczególności problemów finansowych) z jakimi borykała się ta instytucja: "uzupełnienie sprzętu przeciwpożarowego przysparzało sporo kłopotów bo straż nie posiadała gotówki. Lokalne jednostki OSP niczego nie mogły oczekiwać od powiatowych zarządów i z tej racji zdane były tylko na siebie"[19]. Największym kapitałem jaki posiadała ówczesna gmina Modliborzyce były "zapał ogółu społeczeństwa, a szczególnie młodzieży powiązany z budzeniem się świadomości narodowej"[20]

W lutym 1917 roku prezesem wybrano Jana Pietrasa[21], wiceprezesem został Feliks Sarbicki. Nowy zarząd postawił sobie za cel "uaktywnienie czynnych członków i uzupełnienie nadwątlonych szeregów"[22]. Fundusze zaczęto czerpać "z zabaw, przedstawień i loterii fantowych". Zarząd postawił na zmobilizowanie strażaków. "Dla osiągnięcia tego celu zdecydowano się na nabycie umundurowania wyjściowego. To posunięcie okazało się trafne, bowiem nie tylko zaspokoiło ambicje druhów, ale i rozbudziło w społeczeństwie zainteresowanie działalnością straży, bowiem dotąd tutejsi druhowie za jedyny ekwipunek mieli mosiężne hełmy na głowach, w których prezentowali się wspaniale[23]".

Modliborzycka Straż Pożarna "miała szczęście" do znakomitych organizatorów, społeczników i ludzi oddanych. Oprócz prezesa Jana Pietrasa, który pełnił też obowiązki sekretarza w Zarządzie Powiatowym Związku Ochotniczych Straży Pożarnych, do jej zarządu wstąpił Kazimierz Zieliński- znany w okolicy medyk i społecznik. Zieliński w 1924 roku objął funkcję wiceprezesa OSP Modliborzyce, zastępując Feliksa Sarbickiego[24]. Z kolei w początku 1925 roku w Modliborzycach osiadł pochodzący z Frampola kapitan Wojska Polskiego Hieronim Maciurzyński, który po dłuższych namowach prezesa Pietrasa zgodził się zostać naczelnikiem Straży Pożarnej w Modliborzycach i od maja 1925 roku "czuwał nad wyszkoleniem bojowym miejscowych strażaków". Przy czym w osobie pana Hieronima Maciurzyńskiego "strażakom zaimponował mundur oficerski i nieskrępowane wypowiedzi na różne tematy, a w panu kapitanie obudziła się ambicja dowodzenia jednostką"[25].

Przez dłuższy czas problemem dla zarządu (wiążącym się też z brakiem stałych funduszy) było rozwiązanie sprawy szybkiego dostarczenia koni "dla zapewnienia szybkiego dojazdu do pożarów". Po pierwsze był to wówczas jedyny środek transportu. Po wtóre nie każdy takowy "transport" posiadał. W 1925 roku rozwiązano ten problem przez wprowadzenie "systemu premiowania pierwszeństwa przybycia do remizy spowodowanego alarmem. Ten wniosek nie budził zastrzeżeń , z ustalonych stawek najwyższe przekraczały całodzienny zarobek a mianowicie: I nagroda za dostarczenie koni wynosiła 5 zł, II -3 zł, III -2 zł, dla strażaków zaś: I -3 zł, II- 2 zł, III -1zł. Gotówka stała się niezawodnym bodźcem do pośpiechu, gdyż po upływie 3- 5 minut od chwili pierwszego sygnału trąbki alarmowej z remizy wyjeżdżał wóz bojowy z sikawką i z pełną obsługą, a na koźle obok woźnicy siedział sygnalista, za nim na podwoziu resorowym podążał 600 litrowy beczkowóz, dalej następna para koni ciągnęła hydrofor z obsługą a na ostatnim wozie jechała sekcja strażaków ze sprzętem pomocniczym jak drabinami, beczkami i tłumicami"[26].

Stała gotowość do walki z żywiołami i służenie miejscowej społeczności to jedno. Ważnym zagadnieniem były też wyjazdy, prezentacja miejscowego zastępu strażaków i rywalizacja z innymi sekcjami OSP. Toteż 30 sierpnia 1925 roku modliborzyccy strażacy wzięli udział w Zjeździe Ochotniczych Straży Pożarnych powiatu janowskiego, który odbył się w Kraśniku. Liczba jednostek OSP była wówczas znacznie mniejsza niż obecnie: "Na Zjazd powyższy przybyły straże z Janowa Lubelskiego, Kraśnika, Zaklikowa, Modliborzyc, z Wierzchowisk dworska i wiejska oraz z Urzędowa. Ogółem przybyło na Zjazd 280 uczestników Na miejsce zbiórki przybył starosta janowski Mieczysław Panglisz w towarzystwie przewodniczącego Komisji przeciwpożarowej Gustawa Świdy oraz Inspektora Wojewódzkiego Straży Stanisława Błaszczyka. W godzinach popołudniowych odbyło się poświęcenie nowej wspinalni straży kraśnickiej, a następnie rozegrane zostały zawody strażackie, w których pierwszą nagrodę uzyskał -Janów Lubelski, drugą -Zaklików, trzecią-Kraśnik, czwartą -Wierzchowiska (dworska), piątą -Modliborzyce, szóstą -Wierzchowiska (wieś)"[27].

 

Kolejny wyjazd druhów z Modliborzyc odbył się już we wrześniu 1925 roku. Celem wyjazdu było wzięcie udziału w uroczystościach związanych z dwudziestoleciem założenia Ochotniczej Straży Ogniowej we Frampolu. Modliborzycki felczer Kazimierz Zieliński był "honorowym gościem" a do Frampola 6 września 1925 roku zjechało sporo osób i delegacji strażackich. "W obchodzie tym na zaproszenie komitetu wziął udział inspektor Wojewódzkiego Związku Straży p. Stanisław Błaszczyk i przedstawiciele straży ochotniczych z Janowa prezesi p. Marciniak, p. Aktabowski i naczelnik straży p. Linkowski z oddziałem i sztandarem, z Biłgoraja prezes Różniatowski, naczelnik straży p. Polski z oddziałem, sztandarem i własną orkiestrą; z Modliborzyc delegaci pp. Potocki, Kucharski i Wróbel; z Goraja naczelnik z drużyną; ze wsi Sokołówka prezes p. Pilip i naczelnik z drużyną; ze wsi Wola Radzięcka naczelnik z drużyną i z Radzięcina prezes p. Matraś.(...) Następnie urządzono popisy poszczególnych drużyn. Ćwiczenia i gimnastyka dobrą sprawność i umiejętne wyszkolenie straży we Frampolu. Zmierzch nastąpił, remiza i bliski sadek udekorowany i oświetlony różnokolorowymi latarkami, w sadku obfity bufet, dwie orkiestry. Panowie strażacy zaczęli tańczyć i bawić się doskonale w miłym gronie frampolan. Już po północy słychać było pożegnalne marsze grane odjeżdżającym przedstawicielom i dzielnym druhom, bezinteresownym obrońcom ludzkiego mienia"[28].

Chyba najmniej eksponowanym faktem jest stworzenie przez felczera Kazimierza Zielińskiego czyli "druha felczera" żeńskiej drużyny strażackiej a dokładniej Samarytańskiej Drużyny Żeńskiej działającej przy OSP Modliborzyce. "Samarytanki" przeszły fachowe przeszkolenie pod kierunkiem wiceprezesa Zielińskiego, dla którego prowadzenie zajęć z zakresu umiejętności udzielaniu pierwszej pomocy były zadaniem prestiżowym. Modliborzyckie "Samarytanki" musiały być naprawdę skuteczne w niesieniu pomocy bo zostały wyróżnione w rywalizacji podczas Wojewódzkiego Zjazdu Ćwiczebnego w Lublinie 15 września 1934 roku.[29]

W 1926 prezes Pietras na zebraniu zarządu podsumował OSP Modliborzyce: "Nowa władza, nowy porządek a i praca włożona w zakresie szkolenia przeciwpożarowego przyniosła nieoczekiwane wyniki. W czasie akcji gaszenia ognia cały zespół popisywał się chwacko. I nie mogło być inaczej jeżeli jednostka Straży Pożarnej w Modliborzycach należała do przodujących i na zawodach zawsze zdobywała jedną z czołowych lokat."[30]

W latach dwudziestych XX stulecia kolejne miejscowości zaczęły organizować własne Ochotnicze Straże Pożarne. Stwierdzenie, że "był to czas budzenia się świadomości społecznej wśród ogółu społeczeństwa polskiego"[31] jest chyba jednym z trafniejszych i ponadczasowych określeń jakie stosowano w XX w na określenie przemian zachodzących w społeczeństwie; zarówno na gruncie lokalnym jak i ogólnopaństwowym.

Marzeniem każdej nowo powstałej jednostki OSP jest posiadanie własnej remizy, czyli budynku użyteczności publicznej, w których przechowywany jest sprzęt strażacki, odbywają się zbiórki, lokalne imprezy. Budowę "nowej obszernej i nowoczesnej remizy dla OSP Modliborzyce" rozpoczęto na początku lat trzydziestych.  Oddanie do użytku tejże remizy miało miejsce 18 listopada 1934 roku. Poświęcenia dokonał proboszcz parafii ksiądz Rybka. Na uroczystość przybyli nie tylko druhowie z powiatu janowskiego, ale też zaproszeni goście z Lubelskiego Zarządu OSP: "18 XI 1934 (przybył) druh Czaplicki w asystencji zastępcy inspektora Paska na uroczystość poświęcenia Domu Strażackiego w Modliborzycach"[32]. Na uroczystość przybyły więc znane osobistości i goście z odległych miejscowości. W biednych latach dwudziestolecia międzywojennego taka inwestycja musiała wzbudzać zachwyt i uznanie w oczach społeczeństwa.

Z pokrótce tu przedstawionych najdawniejszych dziejów Ochotniczej Straży Pożarnej w Modliborzycach, na zakończenie nasuwa się wniosek: jest to przykład ludzkiej zaradności, poświęcenia i chęci służenia lokalnemu społeczeństwu. Mimo braku funduszy, ogólnego niedostatku, wojny. Historia warta przypomnienia i utrwalenia nie tylko z racji zbliżającego się dnia świętego Floriana czyli święta Straży Pożarnej.

 

 

[1] Lubowiecki, Statystyka województwa lubelskiego, Lublin 1824, s.43.

[2] Pod tym hasłem do programu rządowego przystąpiła wieś Dąbie w latach sześćdziesiątych XX w.

[3] Budynki gospodarcze wyceniano na sumy od 30 do 70 złotych

[4] Archiwum Państwowe Lublin sygn.115 karta 172-184

[5] J. Ungier Kalendarz Warszawski Popularno- Naukowy na rok 1872

[6] E. Burzyński, Z. Radwański, Dzieje ochrony przeciwpożarowej w Polsce, Szkoła Oficerów Pożarnictwa, Warszwa 1964,

[7] Tamże s.42

[8] Jan Pietras "W służbie Straży Pożarnych", niepublikowane pamiętniki Jana Pietrasa

[9] Tamże

[10] Centralne Archiwum Wojskowe (CAW) Wspomnienia i życiorysy członków POW sygn. 504

[11] Arkadij Kielepowskij gubernator lubelski 1912-1914

[12] Spis inwentarza sporządzony przez nastający zarząd w 1917

[13] Jan Pietras "W służbie Straży Pożarnych....

[14] Centralne Archiwum Wojskowe Wspomnienia i życiorysy członków POW sygn. 504

[15] Informacja o rosyjskim dowódcy -arystokracie w randze kapitana, pochodzi z relacji Józefa Wolskiego. Natomiast autor nie dotarł do konkretnych archiwalnych źródeł, które by tę relację potwierdzały.

[16] Ogłoszenie gubernatora lubelskiego z 7/20 czerwca 1915 "Ziemia Lubelska" 1915 nr.171 s.3

[17] Ze wspomnień i życiorysów można wywnioskować, że strażacy wiedzieli, które budynki będą podpalone przez Rosjan. Kwaterowanie i zachowanie oddziału rosyjskiego w Modliborzycach do czerwca 1915 jest ciekawym zagadnieniem nadającym się do stworzenia osobnej publikacji.

[18] CAW sygn.377

[19] Protokół z zebrania rady nadzorczej sporządzony przez F. Sarbickiego w 1917 roku

[20] Tamże....

[21] Taką datę podaje Jan Pietras

[22] Protokół z zebrania rady nadzorczej......

[23] Jan Pietras "W służbie Straży Pożarnych....

[24] Kazimierz Zieliński od 1923 roku zamieszkał na stałe w Modliborzycach

[25] Jan Pietras "W służbie Straży Pożarnych....

[26] Tamże

[27] Głos Lubelski nr.249 z 11 września 1925, s.5

[28] "Głos Lubelski" nr 263  z 25 września 1925 s.6

[29] XIII Sprawozdanie z działalności Lubelskiego Okręgu Wojewódzkiego Związku Straży Pożarnych R.P za rok 1934/35 s. 12

[30] Protokół z zebrania rady nadzorczej sporządzony w 1927

[31] Jan Pietras "W służbie Straży Pożarnych....

[32] XIII Sprawozdanie z działalności Lubelskiego Okręgu Wojewódzkiego Związku Straży Pożarnych R.P za rok 1934/35 s.5

Zegar

Kalendarium

Rok wcześniej Miesiąc wcześniej
Październik 2021
Miesiąc później Rok później
Pon Wt Śr Czw Pt Sb Nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Imieniny

Szkoła pamięta

Sieciaki.pl

Dajemy dzieciom siłę

Licznik odwiedzin:

W tym tygodniu: 337

W poprzednim tygodniu: 467

W tym miesiącu: 945

W poprzednim miesiącu: 2281

Wszystkich: 106497